Niedziela

Jest niedziela więc porozmawiajmy o Niedzieli. To znaczy tygodniku.

Tygodnik Niedziela broni prześladowanego katolika:

Pracownik sieci Ikea został zwolniony za to, że w odpowiedzi na ideologiczną agitację pracodawcy, na firmowym forum internetowym wyraził swoją opinię inspirowaną fragmentami Pisma Świętego. Postępowanie władz Ikei stanowi naruszenie prawa i wewnętrznych standardów przedsiębiorstwa.

Instytut Ordo Iuris przygotowuje już pozew sądowy przeciwko IKEA, a także uruchomił specjalną petycję #ZaTomaszem. Każdy z nas może wyrazić swój sprzeciw przeciwko dyskryminacji katolików w tej korporacji.

Wychodzi na to, że jednak obrona takiej ofiary trochę odbiła się ekstremistom czkawką, bo od wczoraj poszedł nowy przekaz dnia: pisanie o mordowaniu nie jest nawoływaniem do mordów, a Stary Testament to po prostu literacka fikcja.

fikcje.png

Przypuszczam, że zmartwychwstanie Chrystusa to już tylko plot-twist, jak rezurekcja Jona Snowa w Grze o Tron. Trzeba też przyznać, że charakterologiczna przemiana Jahwe między pierwszym a drugim sezonem Biblii przypomina trochę odwrotność gwałtownej nazyfikacji postaci Danerys w 8 sezonie (już niezbyt) kultowego serialu.

Ale zbaczam z tematu. To nie pierwszy raz, gdy tygodnik Niedziela broni prześladowanych katolików. Sześć lat temu bronili prześladowanego księdza Wojciecha Gila, piórem Marii Fortuny-Sudor:

Każdy, kto tylko chciał, mógł się, dzięki usłużnym dziennikarzom i redaktorom, dowiedzieć, gdzie mieszka ks. Wojciech Gil, którego mainstreamowe media bez wyroku i bez potwierdzonych dowodów okrzyknęły „księdzem pedofilem”. (…)

To moje pierwsze spotkanie z posądzonym i obrzuconym błotem michalitą, którego bardzo chciałam poznać. Ksiądz Wojciech lustruje mnie uważnie, podobnie jak jego mama, Elżbieta Gil. Na pewno jest mi łatwiej, bo mam rekomendacje ks. Romana. Ale i tak na początku, zanim zaczniemy rozmawiać, a p. Elżbieta przyniesie kawę, herbatę oraz ciastka, wyciągam na ławę mój telefon i dyktafon, pokazując, że nie są włączone. Dodaję, iż nie mam zamiaru niczego nagrywać bez ich zgody. Tego wieczoru słucham m.in. relacji o tym, jak właściciele domu: Stanisław i Elżbieta Gilowie oraz ich drugi syn Grzegorz z żoną i córkami zostali potraktowani przez dziennikarzy, którzy do Modlnicy zjeżdżali nie tylko z Polski. (…)

Czy uczestniczący w tym procederze dziennikarze mają świadomość, że w cyniczny sposób wykorzystali uczciwość wielu osób, że je skrzywdzili, okłamali? Czy mają świadomość, że w pogoni za sensacją wystawili sobie i mediom, które reprezentują, najgorsze świadectwo? Jak sobie z tym poradzą?

Dwa lata później Wojciech Gil przyznał się do zarzucanych mu czynów. Natomiast czy Maria Fortuna-Sudor z tym sobie poradziła, nie wiemy…

Wiemy natomiast, że Niedziela nie ustaje w wysiłkach zniekształcania obrazu kryzysu pedofilii w Kościele. I jednym z najbardziej oddanych tej sprawie dziennikarzy jest w niej Artur Stelmasiak. Tutaj w Niedzieli 21/2019:

Na kluczowy problem zwraca uwagę bp Mirosław Milewski, który od kilkunastu lat zajmuje się problemem pedofilii: – Wydaje mi się, że nie można zrozumieć problemu tego, co się dzieje dzisiaj w Kościele, bez dotknięcia problemu „lawendowej mafii”, czyli osób, które mają skłonności homoseksualne czy są homoseksualistami. Jest to bezpośrednio powiązane z pedofilią. Bp Milewski poruszył chyba najważniejszą kwestię, bo wszystkie dane statystyczne pokazują, że większość przestępstw pedofilskich miało kontekst homoseksualny. Dlatego prewencyjną receptę stanowią zakaz przyjmowania do seminariów osób o skłonnościach homoseksualnych oraz natychmiastowa interwencja, gdy takie skłonności zaczynają się pojawiać podczas formacji.

To nieprawda. Dosłownie wczoraj napisałem o tym dużą notkę. Przypomnijmy: rolę homoseksualizmu w pedofilii kościelnej zbadał zespół uczonych z John Jay College of Criminal Justice, który na polecenie Konferencji Episkopatu w USA analizował kryzys pedofilski w Kościele w tym kraju.

W 2012 roku zespół tych uczonych opublikował raport The Causes and Context of Sexual Abuse of Minors by Catholic Priests in the United States, 1950-2010, którego konkluzje w kwestii roli homoseksualizmu były jednoznaczne:

jay conclusion.png

I jest to bardzo ważne, bo znaczy to, że każdy katolik, a już szczególnie każdy ksiądz czy katolicki publicysta, który powinien wiedzieć o tym raporcie i jego konkluzjach, świadomie kłamie jeśli nadal rozpowszechnia oszczerczy mem o lawendowej mafii i temu podobne brednie.

A Stelmasiak robi to notorycznie. Już w następnym numerze Niedzieli 22/2019:

Przy okazji dyskusji na temat przestępstw seksualnych coraz więcej mówi się o środowisku homoseksualnym, które dopuszcza się tego typu grzechów, a nawet tworzy – jak wskazał to Benedykt XVI – kliki gejowskie w Kościele. To one mogą prowadzić podwójne życie i ukrywać sprawców. Także wszystkie statystyki wskazują, że większość aktów pedofilskich ma kontekst homoseksualny. – Kościół ma jednoznaczne nauczanie wobec czynów homoseksualnych. Niestety, postawa podwójnego życia owocuje często załamaniem wiary nawet u kapłanów. Papież Franciszek wprost mówi, że jest w tym coś diabolicznego. Przecież niewierzący ksiądz z takimi skłonnościami jest „idealnym” narzędziem w rękach szatana – zaznacza ks. Studnicki.

A więc znowu kłamstwo. Nie, księża gwałcący dzieci zwykle nie są gejami. Większość z nich to heteroseksualiści - nawet ci gwałcący chłopców. Badania są tutaj jednoznaczne. Większość tych heteroseksualnych sprawców gwałci dzieci nie dlatego, że czuje do nich szczególny pociąg, ale jako zastępcze obiekty seksualne. Chłopcy są podsuwani klerowi w formie ministrantów, stąd dominują wśród ofiar.

Czemu Stelmasiak tak nachalnie manipuluje? A robi to ciągle, wystarczy zerknąć na jego Twittera:

stelmasiak łże jak bura suka.png

W rzeczywistości, według badań to heteroseksualistów 6-letnie dziewczynki seksualnie bardziej pobudzają niż gejów nawet jedenastoletni chłopcy. Wykazał to jeszcze w 1973 roku Kurt Freund i współpracownicy, który badał hetero- i homoseksualistów pletyzmografem pokazując im zdjęcia nagich ludzi obojga płci i mierząc ich pobudzenie seksualne:

 
andro gyne 2.png
 

To niektóre możliwe przyczyny takich manipoulacji:

  • Autor nie wie co pisze. To jednak mało prawdopdobne. W jednym z cytowanych powyżej tekstów odwołuje się do pierwszego, mniejszego raportu John Jay College opublikowanego dekadę wcześniej. Byłoby dziwne, gdyby nie znał wyników badań opublikowanych w obszerniejszej aktualizacji wydanej póżniej.

  • Celowo manipuluje. Goebbels nauczał, że kłamstwo powtórzone sto razy staje się prawdą.

Jest po co manipulować. Polski katolicyzm, a przynajmniej jego część, jak widać po trwającej od ponad dwóch lat zmasowanej nagonce na LGBT, robionej wspólnymi siłami większości kleru, części laikatu i ze wsparciem partii rządzącej, wyrodził się w kult nie wahający się budować atmosfery pogromowej wobec LGBT najgorszymi metodami. Ich szczucie “oni idą po twoje dzieci”, zawsze z towarzystwem obleśnego plakatu:

stop aborcji.png

…wprost nawiązuje do tradycji katolickiej propagandy, która stała u podstaw pogromów na Żydach:

 
libel.png

Wtedy pili oni krew chrześcijańskich dzieci, dziś geje, zlani w jedno z demonicznymi seks-edukatorami, wkradają się do szkół by sycić się ciałami bezbronnych katolickich dzieciątek i deprawować ich dusze ideologią LGBT.

Tymczasem istnieje grupa, która faktycznie syci się ciałami katolickich, i nie tylko, dzieci, która deprawuje je swoją ideologią. Katolicki kler gwałci dzieci - jak każda grupa zawodowa. Pierze też dzieciom mózgi ucząc nowe pokolenia z jednej strony atawistycznego szacunku dla siebie, z drugiej różnych niegodziwości, w tym homofobii.

Wszelako jako jedyna grupa jest ponadnarodową organizacją, która, jak już dzisiaj wiemy, miała instytucjonalne i sformalizowane, jak i nieformalne mechanizmy chronienia pedofilów w swoich szeregach przed odpowiedzialnością, co wielu z nich pozwalało żerować latami.

Miała? Czy nadal ma? Biskup Gądecki odmówił wydania dokumentacji z wewnętrznego procesu pedofila w sutannie. Dał absurdalne wyjaśnienie: że dokumentacja jest w Watykanie. Prokuratura, będąca tylko narzędziem w rekach partii rządzącej, łasi się przed biskupem i odrzuca wniosek adwokata zgwałconej przez księdza ofiary, by przeszukać Kurię. Nawet jeśli obelżywe wymówki Gądeckiego uznać za prawdę, znaczy to, że wprost przyznał się, że Kościół, wbrew całej propagandzie o trosce jaką wreszcie ma dla ofiar, dosłownie wywozi dowody swoich zbrodni zagranicę.

I nic się nie dzieje.

Jak to jest, że katoliccy rodzice nadal podsyłają swoje dzieci pedofilom w sutannach, a ci, lub ich obrońcy w kościelnej hierarchii, śmieją się im w twarz, i nikt nie protestuje?

Ano proste, ci wszyscy mili katoliccy publicyści i pundici z obsesją gejów, a pan Stelmasiak jest tu tylko jednym przykładem, te wszystkie pseudo-akcje walki z pedofilią jak Kai Godek “Stop pedofilii”, która dziwnym trafem ma wygrzebane historie o gejach z lokalnych gazet w USA, ale ani razu nie wspomina o takich polskich przypadkach jak Jankowski, te wszystko kłamstwa o związkach gejów z pedofilią, to wszystko tylko pracowicie produkowana zasłona dymna, to pieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu: dowalenia znienawidzonym homo i odwrócenia uwagi od prawdziwych deprawatorów, którzy nie idą, ale dawno przyszli, podciągnęli sutannę, zgwałcili i poszli sobie gwałcić dalej wasze dzieci.

A wy, drodzy prawicowi katolicy, jak jakieś tresowane pieski, dajecie się szczuć na niewinnych ludzi.

Jesteście żałośni i tylko tych dzieci żal.

PS: no chyba, że zachowanie Gądeckiego, szefa polskiego Episkopatu, to przykład lawendowej mafii w działaniu. Czy tak pan uważa, panie Stelmasiak?