Kto płaci za "zniszczenie zachodniej cywilizacji"?

Jak doniósł wczoraj portal BuzzFeed, między innymi Putin:

Otwierając dyskusję w słabym angielskim, Savoini, który został opisany we włoskich mediach jako Salviniego „szerpa dla Rosji”, a który wykorzystuje jako awatar WhatsApp zdjęcie siebie ściskającego ręce z Putinem, podkreślał wielkie ambicje stojące za dyskutowaną umową.

„Salvini jest pierwszym człowiekiem, który chce zmienić Europę” - oświadczył. Zwycięstwo w wyborach europejskich odbywających się w maju przyszłego roku byłoby dopiero początkiem.

Wymieniając nacjonalistycznych „sojuszników” na całym kontynencie, takich jak Francuzkę Le Pen i skrajnie prawicową niemiecką partię Alternative für Deutschland (AfD), 55-letni Włoch, którego można usłyszeć później na taśmie opisującego siebie jako „połączenie” między włoskimi i rosyjskimi środowiskami politycznymi, stwierdził: „Naprawdę chcemy zacząć budować wspaniały sojusz z tymi partiami, które są prorosyjskie”.

Reakcja Rosjan była pozytywna. Można usłyszeć, jak Salvini, który jest również włoskim ministrem spraw wewnętrznych, jest „głową” odradzających się w Europie ultraprawicowych ruchów nacjonalistycznych, rozciągających się od Włoch na południu, do Szwecji i Finlandii na północy.

Negocjacje - trwające godzinę i 15 minut, przeplatane przerwami na papierosy i napędzane przez espresso – zakładały, że rosyjska firma naftowa sprzeda co najmniej 3 miliony ton paliwa w ciągu roku włoskiej firmie naftowej Eni za wartość około 1,5 mld USD. Kupno i sprzedaż odbywałaby się za pośrednictwem pośredników, przy czym sprzedawcy stosowaliby upusty do tych transakcji.

Zgodnie z obliczeniami dostarczonymi BuzzFeed News przez analityków branżowych, upusty byłyby warte około 65 milionów dolarów, w oparciu o ceny paliw w tym czasie, i to te pieniądze byłyby potajemnie przekazywane do włoskiej partii przez pośredników.

Uczestnicy negocjacji wprost przyznawali, że celem umowy i proponowanych w niej upustów było wsparcie Ligi, w szczególności jej europejskiej kampanii wyborczej.

„To bardzo proste”, powiedział jeden z dwóch Włochów około 25 minuty spotkania. „Zgodnie z planami naszych politycznych speców przy 4% rabacie, 250 000 [tonach metrycznych] plus 250 000 miesięcznie przez rok, mogą oni sfinansować kampanię”.

W czasie, gdy doszło do spotkania, luka w prawie włoskim pozwalała partiom politycznym legalnie przyjmować pieniądze od zagranicznych darczyńców. Jednak maksymalna kwota, jaką mogła przyjąć jedna partia, wynosiła 100 000 euro - ułamek milionów jakie Liga miała otrzymać w ramach tajnego porozumienia.

Taśma jest dość kompromitująca – pokazuje, że włoska skrajna prawica finansowała, lub próbowała sfinansować, swoją kampanie do europarlamentu rosyjskimi pieniędzmi. Polskie media dość szybko zauważyły artykuł BuzzFeeda. Salvini przyjaźni się nie tylko z francuskimi, duńskimi czy niemieckimi neofaszystami. Przyjaźni się też z PIS.

Natomiast inny artykuł, który ukazał się tego samego dnia co ten o taśmach, a dotykający bardzo zbliżonych kwestii, przeszedł w Polsce bez echa. Jak donoszą Mary Fitzgerald i Claire Provost z New York Review, pieniądze na tożsamość wartości dają też amerykańscy ultra-fundamentalistyczni milionerzy i miliarderzy:

Ruchy te nie pojawiły się z dnia na dzień ani nie znikną w najbliższym czasie. Od połowy 2016 r. wraz z kolegami z openDemocracy śledziliśmy wzrost ruchów natywistycznych w Europie, od kampanii Brexit, przez rosnącą kontrolę Orbána nad ośrodkami władzy na Węgrzech, do transgranicznych sieci dążących do zablokowania lub wycofania praw kobiet i osób LGBTQI. Ich strategia zaczyna się od wywierania wpływu na wybory, sądy, edukację i systemy opieki zdrowotnej, a także decydentów i opinię publiczną, a kończy się przejęciem władzy.

Rozpoczęliśmy tę pracę dochodzeniową, gdy zauważyliśmy nieprawidłowości w finansowaniu kampanii „Leave”, mającą na celu wyprowadzenie Wielkiej Brytanii z UE. Od tego czasu wyłonił się obraz potężnego, dobrze finansowanego globalnego sojuszu ultra-konserwatystów i skrajnie prawicowych aktorów politycznych, z których wielu jednoczy się wokół ekonomicznie libertariańskiego, ale społecznie konserwatywnego światopoglądu.

Ta wizja polityczna jest jednoznaczna z dążeniem do zabrania władzy kobietom i osobom LGBTQI. Ma na celu promowanie „życia” nienarodzonych (pomijając ryzyko niebezpiecznych aborcji i ciąż dla życia kobiet); „rodziny” rozumianej jako powrót do tradycyjnych ról płciowych, bez miejsca dla osób LGBTQI, i z zamknięciem kobiet z powrotem w domu, postrzeganym jako ich „naturalne” miejsce; a także „wolności” rynków i instytucji religijnych, zwłaszcza chrześcijańskich, uznanych za ważniejsze od innych praw lub wolności.

Ta triada „życia, rodziny i wolności” została zapisana w Deklaracji Manhattan, manifeście napisanym ponad dwadzieścia lat temu przez amerykańskich działaczy religijnej prawicy. Sygnatariusze, w tym przywódcy prawosławni, ewangeliczni i katoliccy, zobowiązali się działać wspólnie i stwierdzili, że „żadna władza na Ziemi, czy to kulturalna, czy polityczna, nie zmusi nas do milczenia lub przyzwolenia”.

Dziś ta koalicja przyjęła zdecydowanie transatlantycki odcień. Wielu skrajnie prawicowych przywódców Europy otwarcie mówi o obronie „chrześcijańskiej Europy”. Orbán dodał to przesłanie do niedawnego manifestu wyborczego swojej partii w Europie, a Salvini często atakuje „ideologię gender”. Vox, pierwsza skrajnie prawicowa partia, która zdobył miejsca w hiszpańskim parlamencie od dyktatury Franco, przyrzekła wycofać prawa przeciw przemocy ze względu na płeć. Polska partia Prawo i Sprawiedliwość dąży do zakazania aborcji i nałożenia restrykcyjnych ograniczeń na dostęp kobiet do antykoncepcji.

Można też dodać, że prowadzi zorganizowaną, bezlitosną i okrutną nagonkę na LGBT.

Kto konkretnie daje kasę na prześladowanie kobiet, LGBT, czy wszystkich, którym nie w smak społeczeństwo zorganizowane na modłę religijnych ekstremistów?

Część amerykańskich aktywistów, którzy podpisali Deklarację Manhattan, od tamtej pory odbyło liczne wyprawy przez Atlantyk, przynosząc ze sobą sporo pieniędzy, aby sfinansować swe wysiłki.

Niedawne dochodzenie openDemocracywykazało, że amerykańska chrześcijańska prawica wydała co najmniej 50 milionów dolarów „ciemnych pieniędzy” na finansowanie kampanii w Europie w ciągu ostatniej dekady. (Według standardów amerykańskich może to się nie wydawać wielką sumą, ale według standardów europejskich jest ogromna. Na przykład wydatki na wybory europejskie w 2014 r. wszystkich irlandzkich partii politycznych łącznie wyniosły łącznie zaledwie 3 miliony dolarów.

Liczby te są również prawdopodobnie zaledwie wierzchołkiem góry lodowej: nasza analiza dotyczyła tylko dwunastu amerykańskich prawicowych grup chrześcijańskich, napotkaliśmy też wiele utrudnień w pozyskaniu informacji. Na przykład instytucje zarejestrowane jako kościoły nie muszą publikować sprawozdań o swoich zagranicznych wydatkach. Największym sponsorem okazało się Stowarzyszenie Ewangelistyczne Billy'ego Grahama, które wydało ponad 20 milionów dolarów w Europie w latach 2008–2014, ale dane nie są dostępne po tym okresie, więc prawdziwa liczba może być znacznie większa. (…)

Jak można się było spodziewać, znaleźliśmy również powiązania między tymi grupami a starszymi członkami lub doradcami obecnej administracji USA. Nikt nie ujawnia swoich darczyńców i nie ma takiego wymogu prawnego, ale co najmniej dwie grupy związane są ze znanymi miliarderami o konserwatywnych poglądach, w tym braćmi Koch i rodziną sekretarz ds. edukacji Trumpa, Betsy DeVos. Jedna z badanych przez nas grup religijnych, która w latach 2008–2017 wypompowała 12,4 mln USD do Europy, wymienia jako swojego głównego doradcę Jay’a Sekulowa, jednego z osobistych prawników prezydenta Trumpa.

Inną grupą amerykańską, którą znaleźliśmy w Europie, jest Acton Institute. Z siedzibą w Grand Rapids w stanie Michigan łączy w sobie liberalizm gospodarczy z konserwatywną chrześcijańską ideologią społeczną. Jej zgłoszenia IRS ujawniają, że grupa wydała co najmniej 1,7 miliona dolarów od 2008 r. w Europie, gdzie prowadzi biuro w Rzymie i jest powiązana z potężnymi krytykami papieża Franciszka, w tym za pośrednictwem innego kontrowersyjnego think tanku, Dignitatis Humanae Institute, którego były strateg Trumpa, Steve Bannon, jest patronem.

I tak dalej, i temu podobne. Polecam resztę arta. Jest po angielsku, ale nawet jeśli nie znacie, Google Translate jest ostatnio znacznie lepsze w tłumaczeniu - to powyżej pochodzi właśnie stamtąd, zrobiłem tylko minimalne poprawki tu i tam by było stylistycznie lepsze.

Na prawicy modne są teorie spiskowe, że Soros prowadzi wielką cywilizacyjną wojnę. Soros działa transparentnie i w ten sam sposób od lat. Działał tak samo, gdy w latach 80 sponsorował niektóre działania polskiej opozycji demokratycznej. Niektórzy z tych co wtedy korzystali z jego pomocy dziś sączą zawierający podteksty antysemickie jad pod adresem Sorosa. Uwiera ich, że nie o taką Polskę walczyli. Znaczy to, walczyli o wolność i władzę dla siebie, a gdy teraz z wolności i władzy chcą korzystać grupy, które tych niegdysiejsi demokraci nienawidzą, podnosi się wrzask o gender ideologii LGBT.

Tak czy siak coraz jaśniejszym staje się, kto koordynuje te wszystkie nienawistne akcje i ruchy. Skryci, unikający światła dziennego, zupełnie nietransparentni miliarderzy – z USA, czy z Rosji. To oni, a nie Soros i ludzie walczący o prawa mniejszości, są zagrożeniem dla Zachodniej Cywilizacji.