"Łączą ludzi", albo biologiczna metafora późnego kapitalizmu

Wczoraj wyciekło interesujące wewnętrzne memo Facebooka, napisane dwa lata temu przez Andrew "Boz" Boswortha, jednego z wiceprezesów firmy. Sa tam naprawdę ciekawe fragmenty (tłumaczenia moje):

Często mówimy o dobrych i złych stronach naszej pracy. Chciałbym pomówić o brzydkich.

Łączymy ludzi. (...)

Może to kogoś wystawionego na prześladowców kosztować życie. Ktoś może zginąć w ataku terrorystycznym skoordynowanym za pomocą naszych narzędzi.

A jednak wciąż łączymy ludzi.

Brzydka prawda jest taka, że wierzymy w łączenie ludzi tak głęboko, że wszystko co pozwala nam połączyć więcej ludzi jest uznawane za de facto "dobre". (...)

Nie robimy tego dla siebie. Czy dla wartości naszych akcji (ha!). To po prostu dosłownie wszystko co robimy. Łączymy ludzi. Kropka.

To dlatego cała praca włożona we wzrost ma sens. Wszystkie wątpliwe praktyki związane z importowaniem danych kontaktowych. Cały ten zwodniczy język ułatwiający utrzymanie ludzi w stanie, w którym sa wyszukiwalni przez swoich znajomych.

A teraz przeczytajcie to raz jeszcze. I może jeszcze raz.

Reakcje

Następnie możecie poczytać sobie artykuł o reakcjach wewnątrz Facebooka na fakt wycieku tego memo. Jeśli spodziewacie się głębokiej kontrowersji związanej z tym, że oto świat zobaczył ich brzydką stronę, to cóż, obawiam się, że narażacie się na zawód.

How fucking terrible that some irresponsible jerk decided he or she had some god complex that jeopardizes our inner culture and something that makes Facebook great?

W przytaczanych przez The Verge rozmowach przewija się motyw wprowadzenia elementu oceny etycznej integralności potencjalnych pracowników. Chodzi o to, by nie tylko byli bystrzy, ale także wiedzieli, że nie powinno się zdradzać własnej firmy takimi wyciekami.

Srsly, przeczytajcie komentarz, który wyróżniłem powyżej.

Untitled_Artwork.png

Myślę, że bardzo łatwo przeskoczyć do konkluzji, że opisane memo, wraz z reakcjami na jego opublikowanie, wyraźnie dowodzi, że Facebook to firma cierpiąca na zinstytucjonalizowaną socjopatię. Uważam takie podejście za fundamentalnie błędne. Socjopatia to stan, który można przypisach bytom o charakterze wyposażonych w autonomiczną wolę podmiotów, przynajmniej potencjalnie zdolnych do pewnych form altruizmu i pozytywnej współpracy z innymi podmiotami. Jeśli naturalnym silnikiem tego altruizmu i współpracy są jakieś formy współodczuwania, socjopaci są go pozbawieni, lub mają go znacznie osłabionego.

Korporacje to byty zaprojektowane tak, by zachowywać się jako pseudo-podmioty o skrajnie egoistycznej motywacji w kierunku realizowania jednego celu, ale które tak naprawdę nie są podmiotami. Takie byty nie są szczególnie niezwykłe. W istocie powstawały na tej planecie spontanicznie, projektowane przez bezrozumny algorytm ewolucyjny już wcześniej. Tym co je łączy, to że są naturalnie zafiksowane na optymalizacji jednej rzeczy. Trudno w ich przypadku mówić o socjopatii, skoro z natury nie są zdolne do zachowań "nie-socjopatycznych".

To dlatego dla zrozumienia późnego kapitalizmu przydatna staje się biologiczna metafora

Dawkinsowkie samolubne geny są właśnie takimi pseudo-podmiotami, które powstały na tej planecie spontanicznie. Funkcjonują one w sposób, który można opisać tak jakby posiadały cele (samopropagacja), realizowane w skrajnie samolubny sposób.

Geny tak jakby myślą tylko o swojej replikacji. Korposy tak jakby myślą wyłącznie o zwiększaniu swojej wartości giełdowej.

Czy wszystkie korposy są złe, bo wszystkie są jednako zafiksowane na powiększaniu wartości dla swoich akcjonariuszy? A czy wszystkie geny są złe, bo jednako zafiksowane na swojej propagacji?

Samolubne replikatory i ich produkty, czyli organizmy, mogą zachowywać się samolubnie, ale nadal, z subiektywnego punktu widzenia nas jako ludzi, mogą być pożyteczne lub szkodliwe. U podstaw istnienia tasiemca i róży leży ten sam mechanizm replikacji samolubnych genów. Ale ich odmienna historia, odmienne przestrzenie, które eksplorował ewolucyjny algorytm, gdy je (bezrozumie i nieświadomie) projektował, stworzyły byty dla nas radykalnie odmienne.  Jedno jest pięknym kwiatkiem, a drugie odrażającym robakiem i pasożytem. Wszelako geny tasiemca nie są ani bardziej, ani mniej socjopatyczne od genów róży.

Osobiście skłaniam się do stwierdzenia, że kapitalizm jako taki jest głęboko suboptymalnym systemem urządzenia społeczeństwa i środków produkcji. Ale nadal widzę sens w gradacji jego wytworów. Jedne są bardziej jak róże, inne bardziej jak tasiemce. Nawet jeśli wszystkie u swych podstaw mają ten sam mechanizm obsesyjnego wzrostu wartości rynkowej.

Facebook po prostu jest odrażającym tasiemcem wyhodowanym w ekosystemie współczesnego kapitalizmu. Jest korporacyjnym chwastem, pasożytem, a nie socjopatą. Każda firma jest samolubnym konstruktem stworzonym po to, by powiększać swoją wartość. Nie każda robi to w sposób tak samo szkodliwy dla innych bytów wokół siebie.

Slwstr1 Comment