Ciche miejsce

FullSizeRender.jpg

Nieczęsto film jest tak dobrze odbierany jak Ciche miejsce. Na Rotten Tomatoes obraz ten ma 97% pozytywnych ocen krytyków i 87% u publiczności. 

Jeśli o mnie chodzi, to powiem tak: idźcie na ten film jeśli podobały wam się Znaki M. Night Shyamalana. Podobnie jak w tamtym filmie u podstaw fabuły leży dość idiotyczne założenie, wymagające mocnego zawieszenia niewiary, ale jeśli już uda nam się ową niewiarę zawiesić, to trzeba przyznać, że reszta filmu jest naprawdę świetnie wykonana.

Jako horror rzecz sprawdza się naprawdę nieźle. Dobrze stopniowanie napięcie, czasami osiągające wręcz nieznośne poziomy, jest głównym narzędziem dręczenia widza. Jest też niemała dawka jump scares, ale na szczęście nie dominują one obrazu. Za to oszczędzono nam flaków i okaleczonych zwłok.

Jak mogliście się zorientować oglądając trailer, który wrzuciłem powyżej, sednem historii jest zagrożenie ze strony czegoś, co wykrywa hałasy i likwiduje ich źródła. Film nieźle to rozgrywa - jest rzeczywiście cichy przez większość czasu, co stanowi miłą odmianę w czasach niezdrowo głośnego kina.  Pozwala do dobrze, hmm, wybrzmieć każdemu momentowi, gdy tę ciszę przerywa zwykle niezamierzony przez bohaterów, budzący w nich uzasadnioną grozę, hałas. Groza udzielała się i mnie.

Wspomniałem, że film przypomina mi Znaki, ale paradoksalnie gdybym miał wskazać obrazy, które wydają się faktycznie być źródłem konkretnych inspiracji, to przychodzą mi na myśl filmy Spielberga, szczególnie Park Jurajski i Wojna światów. Co najmniej kilka scen i sekwencji z Cichego miejsca to przetworzone co lepsze sceny z tych dwóch spielbergowskich tytułów. Być może czyni to Ciche miejsce obrazem nieszczególnie oryginalnym, ale na obronę reżysera (John Krasinski, grający także rolę ojca i prywatnie mąż swojej ekranowej partnerki Emily Blunt - to produkcja prawdziwie familijna) trzeba dodać, że bardzo dobrze odtworzył napięcie znane z oryginałów.

Nawiasem mówiąc podobnie jak Spielberg Krasinski dał radę stworzyć film miejscami dość przerażający, a jednak obchodzący się bez uciekania się do jaskrawej przemocy i wynikłej z niej ratingu R. Krótko mówiąc to horror familijny.

Natomiast za pewną przesadę uznaję pojawiający się w niektórych recenzjach motyw dostrzegania w filmie istotnego społecznego komentarza. Najwyraźniej wynika to z faktu, że jedna z bohaterek to niesłyszące dziecko (tak jak grająca je aktorka). Przyznam się, że ja miałem problem z dostrzeżeniem, by ta cecha bohaterki stanowiła coś więcej, niż źródło nieprzekonującego deus ex machina w końcowej części obrazu. Pod względem społecznego komentarzu ciekawsze było już choćby zeszłoroczne To.

Nietrudno mi sobie wyobrazić gorsze horrory (trailerze jednego z nich widziałem przed seansem), ale widziałem też lepsze. 

Slwstr3 Comments