Ziemia 2

Ziemia 2

Zacząłem dzień od włączenia muzyki, która, jakoś tak wyszło, skierowała moje wspomnienia ku filmom i serialom sf oglądanym przeze mnie gdy byłem mały, to jest w latach 90 (zeszłego wieku). Nawiasem mówiąc, jeśli podążycie za linkiem powyżej, traficie na najlepszą wersję Star Gate jaką widziałem. Jakiś jutjubowy geniusz wziął wszystko co najlepsze w filmie (muzyka, efekty specjalne, niewyobrażalnie zajebiste designy, atmosfera tajemnicy i starożytności), jednocześnie wywalając wszystko co najgorsze (fabuła, dialogi) i kompresując kultowy obraz do trzech minut. Robi wrażenie.

Fanowski trailer Ziemi 2

To co czytacie będzie jednak notką nie o Star Gate, a o dziwnym serialu SF, który jak chyba żaden inny odcisną się na mojej dziecięcej wyobraźni. Wtedy wydał mi się niezmiernie fascynujący i oryginalny, idealny pod każdym względem. Prawda jest też taka, że od tamtej pory nie widziałem w telewizji czegoś podobnego.

Po latach, gdym go obejrzał już jako dorosły, mój odbiór był inny. Niewątpliwie Ziemia 2 ma liczne wady. Scenariusz w kilku momentach kuleje, choć to prawdopodobnie efekt tego, że do oryginalnej serii włączono dwa odcinki, które tak naprawdę były zlepkiem niewykorzystanych materiałów, posklejanych w niezbyt koherentną całość.

Niektóre efekty specjalne są rozkosznie nieporadne (choć niektóre inne, na przykład sekwencje w kosmosie, zaskakująco dobre po 20 latach, szczególnie jak na serial telewizyjny), jednak to wciąż dość unikalna produkcja, dziś, bardziej niż kiedykolwiek, prezentująca się jako serial znacząco wyprzedzający swoje czasy.

Fabuła

Serial dzieje się w 22 stuleciu. Ziemia to śmietnik na którym dzieją się straszne rzeczy. Wszyscy ci, którzy chcieli żyć w miarę godnie, ewakuowali się na stacje orbitalne. Nie trzeba chyba wspominać, że możliwość ta dostępna była tylko dla bogatych oraz tych chętnych, którzy zgodzili się zaciągnąć gigantyczne i dziedziczne zadłużenia. Co oczywiste, ci drudzy funkcjonują na stacjach jako tania siła robocza, przynależąc do społecznych nizin.

Bogaci, którzy uciekli przed nieszczęściami zanieczyszczonej planety stali się jednak ofiara nowej plagi – coraz więcej dzieci urodzonych na stacjach zaczęło chorować na Syndrom o niewyjaśnionej etiologii, śmiertelną w skutkach chorobą charakteryzującą się stopniowym osłabieniem organizmu i zabijającą dziecko nim osiągnie ono dziewięć lat.

Choć przyczyny Syndromu, tym bardziej lekarstwo nań, były nieznane, podejrzenie padło na samą sztuczność środowiska, w którym przyszło żyć ludziom. Takoż Devon Adair, jedna z mieszkających na stacjach bogaczek, potomkini konstruktora stacji, matka ośmioletniego chłopca chorego na Syndrom, postanawiła zorganizować wyprawę na planetę o środowisku podobnym do ziemskiego, znaną jako G889, w nadziei, że uratuje to jej syna. Wraz z nią wyrusza kilkaset innych rodzin. Misja ma być dwuetapowa. Na planecie miał najpierw wylądować mniejszy zespół, który założyłby bazę, dopiero potem większość rodzin byłaby wybudzona ze snu w transportowym statku oczekującym na orbicie i sprowadzona na powierzchnię.

Okazuje się to trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Misja zostaje sabotowana, na pokładzie statku pierwszych kolonizatorów dochodzi do wypadku i zamiast kontrolowanego lądowania spadają na powierzchnię w kapsułach ratunkowych, ze sprzętem i zasobami rozrzuconymi w różnych miejscach całego kontynentu. Ta trudność okazuje się niczym w porównaniu do tajemnic jakie skrywa nowa Ziemia

Społeczeństwo

Twórcy wszystkich historii SF, przynajmniej tych dziejących się w miarę odległej przyszłości, stoją przed podobnym problemem. Jak odmalować społeczeństwo, które w wyniku rozwoju wyznaje prawdopodobnie różne, inne od naszych wartości, a jednocześnie wywodzących się niego bohaterów uczynić postaciami zrozumiałymi, z którymi czytelnik czy widz może się jakość utożsamić?

Metody są różne, ale Ziemia 2 wybrała bardzo prostolinijną. Bohaterowie, których los przyszło nam śledzić, przez większość czasu nie wydają się pochodzić ze świata aż tak różnego od naszego. Dopiero w trakcie rozwoju historii powoli, od niechcenia, odsłaniają się kolejne aspekty ich życiowych historii, które przy okazji ujawniają świat, w którym oczywiste są rzeczy jakie budziłyby zdumienie lub duży moralny opór u nas.

Jeden z bohaterów, typ mądrego nauczyciela, okazuje się być cyborgiem, które poznawcze udoskonalenia nie służą tylko temu, by lepiej wykonywał swą pracę. Okazuje się, że kiedyś był kryminalistą, który w drodze cybernetycznej interwencji poddany był de facto praniu mózgu i całkowitemu reprogramowaniu.

Dodając do tego szczegół, że na takich jak on nauczycieli stać tylko najbogatsze rodziny, otrzymujemy obraz resocjalizacji przez przerabianie na nauczycieli-niewolników (choć to oczywiście bardzo cywilizowane niewolnictwo opisywane w kategoriach pracy czy zawodu).

Inny bohater, który razem z Devon Adair stoi niejako w centrum serii, John Danziger, w pewnym momencie kłóci się z nią wskazując na różnicę w motywacjach, które zawiodły ich na obcą planetę. Ona to bogata matka szukająca ratunku dla swojego dziecka, przyzwyczajona, że dostaje to czego pragnie. On jest przedstawicielem orbitalnego proletariatu, który za przywilej ucieczki z Ziemi zapłacił gigantycznymi długami do spłacenia, które zapewne będą obciążać jeszcze jego córkę i być może jej dzieci.

Społeczeństwo Ziemi 2 dalekie jest od równościowych utopii Star Treku. Jeśli coś dzisiaj zwraca swoją uwagę, to nacisk jaki położono na jego rozwarstwienie, zaskakująco przyszłościowe podejście w serii SF z 1994 roku. Gdy zacząłem pisać tę notkę, uderzyło mnie jak wiele z Elysium znalazło się w omawianym tu serialu dwie dekady temu. Różnica w stosunku do Elysium polega na tym, że sposób w jaki przedstawiono to rozwarstwione społeczeństwo w Ziemi 2 ma sens.

Ostatni aspekt, o którym chciałem wspomnieć, dotyczy kwestii eugeniki. Jak wszystko inne, zostaje to podane w serialu jako oczywistość rzucona od niechcenia. Przystojny pilot pyta się ładnej pani doktor o to, czemu została właściwie lekarzem. Wszystko to w trakcie rozmowy, w której także zupełnie naturalnie wyszło, że właściwie to nie ma on prywatnego życia, bo jako pilot ma już kilkadziesiąt lat mimo młodego wglądu, a większość tego długiego życia spędził w trakcie hibernacji. Długowieczność opłaca tym, że wszystkich których kochał lub mógł pokochać zostawił w przeszłości. Współczująca pani doktor odpowiada, że wybór ścieżki życiowej był dla niej oczywisty, takie inklinacje zaprogramowali w niej designerzy, którzy sporządzali jej genom na zamówienie rodziców (opisuję to z pamięci po kilku latach, więc wybaczcie, gdyby faktyczne szczegóły przedstawiały się trochę inaczej).

Gender i wiek

08f40962f6518557a8d03ae194f36300.jpeg

Jednym z bardziej zaskakujących aspektów Ziemi 2 było potraktowanie kwestii płci bohaterów, a dokładniej, że nie miała ona żadnego znaczenia. Foto obok pokazuje głównych bohaterów serialu. 

Kobiety nie tylko stanowią istotną część obsady, są też pełnoprawnym czynnikiem w dynamice fabuły, zaś gdy wchodzą w interakcje nie rozmawiają o mężczyznach. Test Bechdel Ziemia 2 zalicza od razu. Co więcej, gdybyśmy chcieli wskazać najważniejsze postacie, pełniące w przedstawionej historii rolę przywódczą, niewątpliwi zaszczyt ten należałby po równo obdzielić Devon Adair i Johnowi Danzigerowi. Ich specyfikę w zarządzaniu zespołem trudno przypisać do różnić płciowych, jeśli coś już ich dzieli w podejściu do rozwiązywaniu problemów, to raczej różnice w klasowym pochodzeniu niż to, co posiadają między nogami.

Dzieci także są skrzywdzone genderem. Dziewczyna jest dość samodzielną i chyba nadmiernie pewną siebie małą mechaniczką, dobrze czującą się z kluczami w ręku. Nic dziwnego, wszak odziedziczy ogromne długi po ojcu, musi umieć sobie radzić. Chłopiec, poza tym, że to bogaty i rozpuszczony (na tyle na ile można być rozpuszczonym mając w wieku ośmiu lat świadomość, że zmierza się do rychłego grobu), staje się z kolei łącznikiem z dość mistycznie nastawionymi tubylcami obcej planety.

Nawiasem mówiąc te dzieci są rozsądnie pokazane. Ani jako słodkie, niewinne maluszki, ani jako mali-dorośli. Choć są częścią bardzo dorosłych wątków, ich dziecięca psychologia i sposób postrzegania rzeczywistości są odmalowane dość przekonująco.

Design

Gdybym chciał wskazać coś we współczesnym kinie najbliższego zastosowanej w serialu estetyce powinienem prawdopodobnie odwołać się do Dystryktu 9 Neilla Blomkampa. Ziemia 2 nie pokazywała sterylnej przyszłości rodem ze Star Trek. Jej orbitalne stacje zbudowane podług zasad utylitarnego designu bardziej przypominały wnętrza statków z filmów Ridleya Scotta. Zaś sami koloniści, gdy już dotarli do celu, posługiwali się realnie wyglądającymi pojazdami, ubrani byli w zupełnie zwyczajne ubrania, która, o dziwo, jak mniemam także z racji swojego głównie utylitarnego charakteru, nie wyglądają odczapiście nawet dzisiaj.

Jednym ze swoistych bohaterów drugoplanowych był humanoidalny robot Zero. W dzieciństwie sposób jego poruszania wydawał mi się trochę śmieszny. Dzisiaj wydaje mi się niepokojąco adekwatny. Choć to akurat pewno artefakt procesu produkcyjnego, aktor ubrany w kostium robota zdecydował poruszać się ten sposób, albo nie potrafił inaczej, jednak po latach ta dziwna motoryka, niemal naturalna, ale przecie nie do końca, sąsiaduje w dolinie niesamowitości z mechaniką prawdziwych robotów korzystających z zasad bioniki.

Co się stało z serialem?

Ziemia 2 została przerwana po pierwszej serii. Przez wiele lat uważano, że stacja, która ją zamówiła była rozczarowana rankingami. Dopiero jakiś czas temu okazało się, że sytuacja charakteryzowała się większą złożonością. To studio, które produkowało serial, zapragnęło wprowadzić do niego ulepszenia, po zapoznaniu się z którymi telewizja NBC w ogóle zrezygnowała z zamawiania tego sezonu. Trudno jej decyzję uznać za coś innego niż przejaw mądrości i przedłożenie artystycznej wartości projektu nad ewentualne zyski, szczególnie, gdy przyjrzymy się filmikowi mającemu promować i nakreślić proponowane zmiany, który stworzyło studio produkujące Ziemię 2 (zmiany te miały być wprowadzone po zwolnieniu oryginalnych producentów, najwyraźniej niechętnych takim ulepszeniom):

 
 

Krótko mówiąc chcieli wypatroszyć serial i zniszczyć w nim wszystko co najlepsze. Realnie przedstawione dzieci wzbogacić o jakąś groteskową postać kłopotliwego chłopca-cyborga, ciekawą diadę przywódców grupy tworzoną przez Devon Adair i Johna Danzigera zastąpić typowym maczoidalnym herosem, najciekawsze postaci z punktu widzenia różnych dylematów etycznych w ogóle wykreślić.

Na szczęście nigdy do tego nie doszło. Ziemia 2 pozostaje serialem niedokończonym, z pewnymi wadami fabuły i produkcji, które po latach mogą uczynić go niezbyt przystępnym w oglądaniu, ale ciąż zaskakująco kreatywnym i progresywnym. Gdybyście chcieli zobaczyć kawał naprawdę oryginalnej telewizji, niewiele jest rzeczy równie dobrych pod tym względem do wskazania jak właśnie historia rozbitków na G889.

Wszystkie fotografie w notce, włącznie z fotografią tytułową, pochodzą z materiałów promocyjnych producenta.

Śledźcie blog na Facebooku lub mnie na Twitterze.

Obcy w głębinach

Obcy w głębinach

Fotosyntetyzujące ślimaki

Fotosyntetyzujące ślimaki