Zabójcze wakacje

Zabójcze wakacje

Czas na mały debunk.

Potok facebookowych apdejtów przyniósł mi, przez lajka znajomego, tę oto mapę, wrzuconą przez fanpage ewybory.eu:

Ta mapa jest, jeśli nie jawnym kłamstwem, to doskonałym przykładem post-prawdy. Załóżmy, na potrzeby argumentacji, że sama ocena zagrożenia terrorystycznego została przedstawiona nań rzetelnie.

Nawet jeśli, to miast informować nas o tym, gdzie wyjątkowo niebezpiecznie jest jechać na wakacje, informuje nas tylko o intencjach twórców. To jest chęci wzbudzenia irracjonalnego strachu z powodu zjawiska, które w praktyce nie ma żadnego znaczenia. Które w jakichkolwiek rozsądnych kategoriach zagrożenia, nie powinno być traktowane jako zagrożenie warte brania pod uwagę przy podejmowaniu przez nas decyzji o czymkolwiek.

Pewnie już wiecie o co chodzi - ryzyko śmierci z powodu ataku terrorystycznego jest niższe, niż ryzyko śmierci z powodu wypadku samochodowego, albo i nawet przygniecenia przewróconym meblem (to ostatnie jest w każdym razie prawdziwe dla USA, nie wiem czy dla Europy jako takiej). Jest też niższe niż cała masa innych ryzyk, których nikt normalny na codzień nie bierze pod uwagę przy decydowaniu o czymkolwiek.

Na ten argument ludzie mają zwykle odpowiedź w postaci mnóstwa mniej lub bardziej dziwacznych racjonalizacji (próbka poniżej), którymi próbują samymi sobie dowieść, że jednak zagrożenie terroryzmem jest Fundamentalnie Odmienne™, niż innymi rzeczami.

prywatna sprawa.png

Niemniej możemy sobie wyobrazić bardziej rozsądną wersję kontrargumentu, jaką zaprezentował drugi z rozmówców w poniższej wymianie zdań:

Coś takiego wydaje się rozsądniejsze, ostatecznie samochody rzeczywiście zabijają wszędzie, a Muhamady tylko w krajach z wysokim ryzykiem terroru, czyż nie?

Otóż nie. Owszem, może i w krajach takich jak Francja czy Niemcy terroryści zabijają częściej niż w krajach takich jak Polska, ale skąd pomysł, że kierowcy zabijają, w przeciwieństwie do terrorystów, tak samo często we wszystkich tych krajach?

W istocie mapa, od której zacząłem tą notkę, dokonuje utożsamienia bezpieczeństwa wakacji z zagrożeniem terrorystycznym. Pojęcie bezpiecznych wakacji jest dość nieostre, ale zgódźmy się, że ryzyko śmierci z przyczyn zewnętrznych innych niż choroby, jest dobrym jego miernikiem, nawet jeśli dość przybliżonym.

Branie pod uwagę przyczyn zewnętrznych pozwala łatwo odfiltrować śmierci, które trudno choćby luźno powiązać z wyjazdami na wakacje. Przykładowo ludzie we Francji rzadziej padają na choroby serca niż w Polsce, ale wynika to z głębokich różnic w stylu życia i dominującej diecie. Mało prawdopodobne, by te różnice zadziałały na Polaka, gdy wyjedzie na dwa tygodnie wakacji do Francji, lub Francuza, jeśli będzie na dwa tygodnie zesłany na delegację do Polski.

Potrzebujemy agregowanych danych, które powiedzą nam jakie jest relatywne ryzyko śmierci z takich przyczyn, jak właśnie przemoc czy wypadki.

Tak się składa, że mamy takie dane, zbiera je i publikuje Eurostat. Ściśle rzecz biorąc dane, które za chwilę wam przedstawię, obejmują ryzyko śmierci z powodu wypadków komunikacyjnych, przypadkowych zatruć, utonięć, upadków z wysokości, i innych.

Pokazują nam one odmienny obraz niż to, co próbuje przedstawić omawiana w tej notce mapa. Mapa wśród krajów niebezpiecznych wymienia między innymi Szwecję, Niemcy, Francję i Hiszpanię. Wśród krajów bezpiecznych wymieniono Polskę, Estonię i Czechy. Chciałbym przyjrzeć się tym przykładom bliżej, biorąc pod uwagę ryzyko traumatycznej śmierci z powodu wypadku lub ataku. Oto jak to wygląda:

Żaden z krajów pono skrajnie niebezpiecznych (Francja, Hiszpania, Niemcy), ani bardzo niebezpiecznych (Szwecja), nie jest tak niebezpieczny jak którykolwiek z krajów rzekomo bezpiecznych.

Co więcej, o ile Francja stwarza zagrożenie dla życia porównywalne z Polską, to Hiszpania i Niemcy są niemal dwa razy bezpieczniejsze.

Estonia to jakieś piekło.

Jeśli już gdzieś jechać na wakacje celem zwiększenia swojego bezpieczeństwa, to właśnie do Niemiec czy Hiszpanii.

Hipertekst

Głupia mapka. A tutaj dane Eurostatu. I jeszcze więcej informacji.

"I watch it for the plot"

"I watch it for the plot"

Spłyceni

Spłyceni