RMF.24 - bliżej faktoidów Der Sturmera?

RMF.24 - bliżej faktoidów Der Sturmera?

RMF FM długo reklamowało się hasłem radio, muzyka, fakty, zaś jego internetowy serwis informacyjny, rmf.24, używa hasła bliżej faktów. Wydaje mi się, że po opublikowaniu pewnego wywiadu bardziej stosownym byłoby określenie bliżej faktoidów Der Sturmer.

EDIT: według piarowca RMF.FM nie ma problemu, bo to nie radio publikowało ten wywiad, tylko dziennikarz na własną rękę na blogowej platformie (info za KPH). A RMF.FM szanuje wolność wypowiedzi, więc nawet gdyby jakiś ich dziennikarz entuzjastycznie promował książkę powielającą rasistowskie czy inne stereotypy, to oni nic z tym nie zrobią. Tak przynajmniej wynika z ich wypowiedzi (odsyłam pod link).

Narracje Der Sturmera

Dla niedoinformowanych: Der Sturmer był to, jak wyjaśnia Wikipedia:

… (w dosłownym tłumaczeniu: Szturmowiec bądź Napastnik) – niemiecki tygodnik polityczny, związany z Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partią Robotników (NSDAP). (…)
Magazyn stanowił kluczowy mechanizm w narodowosocjalistycznej maszynerii propagandowej. Miał zaciekły, antysemicki charakter. W przeciwieństwie do "Völkischer Beobachter" (Obserwatora ludowego), oficjalnego organu prasowego NSDAP, który przynajmniej stwarzał pozory poważnego magazynu, "Der Stürmer" przejawiał czysto tabloidowy styl. Obfitował w obsceniczne materiały, takie jak antysemickie karykatury oraz propagandowe oskarżenia wobec Żydów o zniewagę krwi (rzekome składanie ofiar z ludzkiej krwi). Poza tym głosił treści antyklerykalne, antykapitalistyczne i "antyreakcyjne". (…)
W ramach swojej działalności propagandowej, Streicher przytaczał stare mity ze średniowiecza, głoszące na przykład, że Żydzi składali ofiary z dzieci i pili ich krew. Oskarżeniom towarzyszyły antysemickie karykatury. "Der Stürmer" zawierał rysunki, przedstawiające Żydów jako oszpecone postacie z wyostrzonymi rysami twarzy i posiadające zniekształcone ciała. Do najpopularniejszych rysowników antysemickich należał Philip Rupprecht, tworzący pod pseudonimem Fips, autor ataków łączących wizerunek "Żyda-kapitalisty" z wizerunkiem "Żyda-komunisty", itp. (…)
Większość czytelników pisma stanowili ludzie młodzi oraz osoby kwalifikujące się do najniższej warstwy niemieckiego społeczeństwa.

 Jeszcze uwaga o losie wydawcy Der Sturmera:

Po wojnie Streichera sądzono w ramach procesów norymberskich o zbrodnie przeciwko ludzkości. Jego udział w akcie ludobójstwa polegał na podżeganiu Niemców do eksterminacji ludności żydowskiej. Działalność wydawnicza Streichera stanowiła główny dowód jego winy. Uznano go winnym postawionych zarzutów i wydano na niego wyrok śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano w więzieniu w Norymberdze.

Trudno uznać ten wyrok za zbyt surowy. Dehumanizacja Żydów w oczach mas społeczeństwa niemieckiego, jak i wytworzenie poczucia, że są oni zagrożeniem dla fundamentalnych wartości i samego życia, była kluczowym krokiem, który pozwolił przekonać to społeczeństwo, że zapakowanie milionów ludzi do obozów śmierci jest cudownym, prawym rozwiązaniem.

Der Sturmer mógł być skrajnym, niemal karykaturalnym wyrazem tego procesu dydaktycznego, jakim było wychowanie całego społeczeństwa do nienawiści do Żydów, ale co do istoty powielał tylko sedno nazistowskiej narracji. Był jej doskonałą egzemplifikacją. Irracjonalnej, bezwstydnej nienawiści żywionej do grupy ludzi.

Można by sądzić, że takie postawy, po doświadczeniach Holocaustu, są uniwersalnie potępione. Niestety nie.

Der Sturmer żyje!

A przynajmniej właściwa mu mentalność. Czasami ma to charakter ekstremum i marginesu. Żeby nie szukać daleko wystarczy wskazać antysemickie agitki znanego polskiego antysemity Leszka Bubla, wydawcy antysemickich pisemek i publikacji.

Jak wspomniałem, Leszek Bubel to margines. Ale istnieje inkarnacja narracji Der Sturmera obecna w mainstreamie. Szczęśliwie nie dotyczy już Żydów – jawny, wściekły antysemityzm jest jednak czymś, z czym zwykle w Polsce wstyd się obnosić.

Ale homofobia jest w modzie. Nienawiść do gejów i lesbijek to oficjalna doktryna środowisk skrajnie katolickich, przy czym, w Polsce przynajmniej, środowiskiem takim jest sama hierarchia Kościoła, więc jadowita homofobia to oficjalna ideologia tejże instytucji.

Widać to choćby we wsparciu dla gejożerczych kapłanów w rodzaju księdza Dariusza Oko, czy całym obłędzie walki z gender.

 
Plakat za pomocą którego naziści podjudzali polskie społeczeństwo przeciwko żydowskiej mniejszości.

Plakat za pomocą którego naziści podjudzali polskie społeczeństwo przeciwko żydowskiej mniejszości.

Geje stanowią mniej niż 1 procent społeczeństwa, ale przypada na nich na przykład ponad 60 procent chorych na AIDS i inne choroby weneryczne. (...) Akurat jestem duszpasterzem lekarzy, znam setki lekarzy i wiem z pierwszej ręki, jak wygląda stan zdrowia gejów. To jest katastrofa medyczna. (...) W szpitalu, jak przychodzi taki starszy gej i się nie pokazuje, bo już tak zniszczone twarze, to jest alarm. Lekarze, pielęgniarki szczególnie uważają, bo wiedzą, że tutaj można się zarazić szczególnie łatwo jakąś chorobą zakaźną.
— katolicki ksiądz Dariusz Oko
 
Nazistowski  Der Sturmer pokazujący zagrożenie dla dzieci ze strony Żydów, na podstawie "źródeł" wywiedzionych jeszcze ze średniowiecza.

Nazistowski  Der Sturmer pokazujący zagrożenie dla dzieci ze strony Żydów, na podstawie "źródeł" wywiedzionych jeszcze ze średniowiecza.

Plakat obrońców życia i rodziny ukazujący "prawdę" o gejach i zagrożeniu, jakie stanowią dla dzieci.

Plakat obrońców życia i rodziny ukazujący "prawdę" o gejach i zagrożeniu, jakie stanowią dla dzieci.

 

Dzielna walka RMF z homoterrorem

Hitler i inni naziści byli, w swoim mniemaniu, obrońcą tradycyjnych (niemieckich) wartości i cywilizacji. Żydzi stanowili zagrożenie cywilizacyjne, źródło bolszewickiej rewolucji, a także wszystkiego, co złe w kulturze: dekadencji, seksualnego wyzwolenia. Byli też biologicznym zagrożeniem.

Takie same argumenty są dziś bez najmniejszego zażenowania stosowane jawnie przez homofobów - tym razem wymierzone w gejów i lesbijki. Widzieliśmy już wypowiedzi ks. Oko, w których, niczym twórcy nazistowskich plakatów propagandowych, opisywał on gejów jako biologiczne zagrożenie, zarazę. Widzieliśmy plakaty pewnej fundacji, które ukazują gejów tak, jak kiedyś antysemickie plakaty Żydów - jako zagrożenie dla dzieci.

Teraz dziennikarz RMF.FM, Bogdan Zalewski, entuzjastycznie promuje książkę, której autor stworzył homofobiczną kliszę innego elementu nazistowskiej propagandy: Żydów jako zagrożenia dla cywilizacji, jako politycznej sitwy, działającej zarówno zakulisowo, jak i jawnie, a zmierzającej do obalenia obowiązującego porządku i tradycyjnych wartości.

Przeanalizujmy ten ohydny wywiad, a przynajmniej co bardziej idiotyczne i nasycone kłamstwem fragmenty.

BOGDAN ZALEWSKI: Moim i Państwa gościem jest dziennikarz, reporter śledczy, autor wielu książek - Leszek Szymowski. Tematem naszej rozmowy jest pana tom zatytułowany "Homo terror". Co to za terroryści?

LESZEK SZYMOWSKI: To są ci terroryści, którzy próbują nam na siłę narzucić ich sposób postrzegania seksualności. Usiłują wywrócić do góry nogami te wartości, na których opiera się od lat nasza cywilizacja, nasze społeczeństwo. Jak słusznie zauważył wiele lat temu Janusz Korwin-Mikke, trzeba odróżnić homoseksualistów ...

... "homosiów"  - jak pisał ...

... tak jest ... od tak zwanych - jak on to mówi - (tfu!) "gejów". Ja nie używam aż tak radykalnych określeń.

Ćwiczenie dla panów Szymowskiego i Zalewskiego: znajdź chociaż jedną różnicę między pokazanymi poniżej aktami terroryzmu, po lewej religijnego, po prawej gejowskiego:

Homoseksualiści to są osoby innej niż my orientacji seksualnej, którzy najczęściej w ogóle się tym nie chwalą, nie obnoszą się z tym. Żyją pośród nas i tak naprawdę my, przebywając z nimi w towarzystwie często nawet nie wiemy, że to są homoseksualiści. (…)

To jest ich sprawa prywatna. Ani ja, ani nikt inny nie ma prawa w ich prywatność ingerować. Natomiast inaczej jest w przypadku tak zwanych gejów. To są bardzo agresywne grupy ludzi. Czy oni rzeczywiście wszyscy są homoseksualistami, to jest dla mnie zagadka. Słyszałem, że nie. Są "gejami" bo to im się opłaca - dostają rozmaite dofinansowania, granty i subwencje.

Dziennikarz, który bez żenady obnosi się ze swoją nie-inną orientacją (jest, jak rozumiem, heteroterrorystą), ma pretensję, że inni nie wkładają wysiłku w udawania jemu podobnych. Bo tym są te nonsensy: oczekiwaniem, że geje i lesbijki będą się zadręczać utrzymywaniem iluzji komfortowej dla homofobów takich jak Zaleski czy Szymowski. Iluzji, że gejów i lesbijek nie ma.

Afiszowanie to obrzydliwe homofobiczne słowo dla nazwania niezgody na ukrywanie się, udawanie, że się nie istnieje. To mniej więcej tak, jakby jakiś wściekły rasista napisał, że są Murzyni i czarnuchy. Murzyni to dobrzy, cywilizowani ludzie, którzy nie obnoszą się z innymi kolorem skóry, swoją ostentacyjną etnicznością i wybielają ją sobie, by nie obrażać tych o normalnym kolorze skóry. Czarnuchy (tak pewnie by powiedział jakiś politycznie niepoprawny mędrzec z muszką, hłe hłe hłe) to ci, co narzucają swoją etniczność innym, nie maskują jej. Zresztą, pewno tylko udają, pewno się uczerniają sadzą, żeby dostać granty na walkę z urojonym rasizmem.

O ile ja nie spotkałem się w polskim społeczeństwie z żadnym przejawem nienawiści, czy niechęci do homoseksualistów, o tyle spotykam się coraz częściej z niechęcią do tzw. gejów. Dlaczego? Ciężko odczuwać niechęć do kogoś, kto jest homoseksualistą, jeżeli o tym nie wiemy. Przecież nikt z nas nie pyta swojego kolegi z pracy, czy sąsiada: "Słuchaj, co ty robisz w łóżku, z kim ty to robisz, jak często itd?". Traktujemy to jako pewne tabu, sprawy prywatne. Natomiast tzw. geje sami nam to narzucają, we wszystkim chcą widzieć kontekst seksualny.

W swoim trzydziestoletnim życiu nie raz spotykałem się z homofobią, ale niezmiennie zadziwia mnie poziom gwałtu na logice, jakiego potrafią się dopuszczać homofoby, byleby sobie zracjonalizować swoją nienawiść do bliźniego.

Pan Szymowski łże albo udaje głupiego i próbuje nam wmówić, że:

  1. Absolutnie nie sugeruje w swoim życiu prywatnym swojej seksualności, zachowując pełną neutralność, jego koledzy i koleżanki nie wiedzą, czy jest homo czy hetero. Wszak pan Szymczyk się nie obnosi, więc oni nie mogą wiedzieć, co robi w łóżku.
  2. Gdy w pracy pytają się, co będzie robić na urlopie, to milknie, by nie wydało się, że na przykład jedzie z dziewczyną czy żoną nad morze. To wszak byłoby aktem politycznej heteroseksualności, aktem heteroterroru, opowieścią o seksie, o zwyczajach łóżkowych.
  3. Panicznie boi się, że wyda się, że ma biologiczne dzieci (jeśli ma). To byłoby odrażającym obnoszeniem się z aktem seksualnym, z preferencją do penetracji wagin, działaniem o charakterze heteroterroru. Nie przyznaje się też, że ma rodziców, wskazywałoby to, że używa ich jako narzędzi do heteroterroru, pokazując, że uprawiali oni heteroseksualny seks.

Oczywiście nic takiego nie ma miejsca. Mówienie o normalnych, nieseksualnych aspektach swojego życia, nawet gdy pośrednio wskazują na seksualność mówiącego, jest w pełni akceptowalne, o ile dotyczy heteroseksualistów. Gdy to samo mówi gej, jest to nagle mówienie o zwyczajach łóżkowych. To aberracyjna logika, jej wyjaśnieniem może być tylko chorobliwa nienawiść do osób homoseksualnych.

Są takie bardzo ciekawe badania naukowe przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych przez profesora Marka Regnerusa. Ten światowej sławy naukowiec przebadał setki osób, które miały doświadczenia homoseksualne, i doszedł do wniosku, że ogromna większość pedofilów wywodzi się właśnie ze środowisk homoseksualnych. Co więcej, przebadał setki osób, które wcześniej były homoseksualistami, pod kątem tego, jak sobie rodziły w życiu, i rezultaty były zatrważające.

Jest w tym kilka kłamstw:

Nie dziwmy się jednak obsesyjnemu szukaniu związków między gejami i pedofilami, pan Szymowski przy entuzjastycznym współudziale pana Zalewskiego z RMF powiela tu po prostu strategię nazistów wykorzystujących mity o Żydach uprawiających mordy rytualne. Jedno i drugie służy wzbudzeniu najniższych instynktów i strachu o bezbronne potomstwo. Widzieliśmy już tę samą strategię w homofobicznych plakatach rozwieszanych na murach miast całej Polski (kraju, w którym pan Szymowski i Zalewski nie widzą przejawów homofobii).

Dla mnie wielką wartością pana książki jest to, że pan uświadamia, iż ta amerykańska czy też zachodnia agenda jest wprowadzana stopniowo w Polsce.
Niestety tak. Z takim samym skutkiem działo się to w Stanach Zjednoczonych. Spójrzmy na historię tego wspaniałego kraju, zbudowanego przez imigrantów w XIX w. Ameryka - największe mocarstwo XX stulecia, które wygrało II Wojnę Światową i Zimną Wojnę, rozwaliło Związek  Radziecki - w ciągu kilkunastu lat rozpada się pod wpływem lewackiego terroru, między innymi gejów.

Yyyy… Chyba byłem przez kilka ostatnich lat do tego stopnia pogrążony w sodomskim grzechu, że aż nie zauważyłem, że USA została zdmuchnięta z powierzchni ziemi przez gejowskich terrorystów, przy których Bin Laden czy ISIS, czy nawet całe ZSRR kiedyś, to niewinne dzieci.

Społeczeństwo amerykańskie jest też bardzo niechętnie nastawione do tego terroru. Społeczeństwo amerykańskie jest w ogromnej mierze konserwatywne, religijne, wierzące, oparte na tradycyjnych, konserwatywnych wartościach. Środowiska lewackie w Stanach Zjednoczonych są oczywiście bardzo krzykliwe, bardzo często promowane media, ale społeczeństwo stara się przed nimi bronić. Myślę, że w Polsce jest podobnie, to znaczy większość społeczeństwa tych zachowań nie akceptuje. Mimo to udało się niestety tym środowiskom wprowadzić temat gejów, lesbijek czy ostatnio transseksualistów do debaty publicznej. 

Nie ma to jak fantazjowanie. W ostatnich latach społeczeństwo amerykańskie entuzjastycznie przekonuje się do idei tak obcej panom Szymowskiemu i Zalewskiemu: jego homoseksualni synowie i córki, bracia i siostry, to także są ludzie zasługujący na ludzkie traktowanie.

Tylko złogi homofobiczne łudzą się, że to jeno przejściowy stan zaślepienia.

Nawiasem mówiąc, trzeba zwrócić uwagę, że Biblia potępia grzech sodomii.

Biblia potępia też ideę, że kobieta nie jest własnością mężczyzny, że niewolnik może być nieposłuszny swojemu panu, lub nakazuje zabijać ludzi, którzy uprawiają seks przedmałżeński, nawet heteroseksualny. Mam nadzieję, że pan Szymowski nie jest hipokrytą i czekał z inicjacją do ślubu, a jeśli nie, to że teraz uczciwie pójdzie i najlepiej sam siebie ukamienuje u murów miasta (ojej, Biblia nie wie też, że już się nie buduje murów wokół miast, smuteczek).

No i do czego to doprowadzi? Ano do tego, że kiedyś ta niechęć w nas, ludziach osaczanych, przybierze formę takiej agresji, że może dojść do jakichś, może nie tyle pogromów, ale jakichś wydarzeń siłowych, kiedy jeden czy drugi zdesperowany ojciec, czy zdesperowana matka powie: "nie, to jest moje dziecko, to jest moja sprawa, ja chcę decydować". Więc gdy w sposób oczywisty spolaryzują się te dwa stanowiska, musi dojść do jakiegoś rozwiązania problemu. Zresztą co jest ciekawe według mnie, że to głównie homoseksualiści powinni być zainteresowani tym, żeby te środowiska gejowskie się wyciszyły. A to z tego względu, że automatycznie niechęć większości społeczeństwa do "gejów" przeniesie się na homoseksualistów, czyli tych, którzy nie są agresywni, niczemu nie są winni.

Jakieś rozwiązanie problemu? W sensie, że ostateczne? Wiecie, ja nawet zastanawiałem się, czy otwarte porównanie treści tego wywiadu do tego, co mówił Hitler i jego fani to nie jest pojechanie Godwinem, ale mam nadzieję, że widzicie, że nie...

W wywodach Szymowskiego widzimy nieskrywaną groźbę, że trzeba będzie wybić pedałów, choć oczywiście pan Szymowski nie użyje aż tak nieeleganckich słów, przynajmniej nie dzisiaj. Zaś te uwagi, że to geje sami sobie szkodzą, to aż paradne. To niemal kopia wywodu Hitlera o międzynarodowym żydostwie, które samo doprowadzi Żydów do zagłady:

Dziś jeszcze raz będę prorokiem. Jeśli międzynarodowi Żydowscy finansiści w Europie i poza nią osiągną sukces w ponownym wciąganiu narodów w wojnę światową, wtedy efektem będzie nie bolszewizacja ziemi i zwycięstwo Żydostwa, ale anihilacja żydowskiej rasy w Europie!

Krótko mówiąc, Hitler przewidział to, co tak zwięźle ujęła Marysia z Sokołowa, że Żydzi sami siebie pakowali do pieców. Pan Szymczyk, entuzjastycznie przepytywany przez pana Zalewskiego, niedwuznacznie przewiduje, że tak samo mogą zrobić obmierzłe geje.

Znam dobrze historię Związku Radzieckiego i jego służb specjalnych, więc myślę, że mogę postawić pewną tezę. Te ruchy gejowskie, tak jak ruchy hipisów czy ruchy feministyczne, były w okresie Zimnej Wojny finansowane przez Związek Radziecki w takim właśnie celu, żeby rozbijać tradycyjne społeczeństwa.

Oh, komuniści nie tylko gejów i hipisów używali celem podboju Zachodniej Cywilizacji™ (obrazek stąd):

Pan Szymowski fantazjuje dalej:

Dlatego też te ruchy w Rosji są bardzo słabe. Rosjanie nie pozwoliliby sobie na działanie takich organizacji. Na Zachodzie rzeczywiście święcą one "triumfy", bo udaje się im rozbijać społeczeństwo tradycyjne. Co z tego będzie, zobaczymy.

Entuzjazm dla rosyjskiego rozwiązania kwestii gejowskiej pozwala nam być może wyobrazić sobie, jak pan Szymowski pojmuje skuteczną walkę z homoterrorem – jako torturowanie nastolatków przez bandy skinhedów i bicie pokojowych manifestantów:

 
 

Uwaga, będzie mocne uderzenie:

Faktycznie w trosce o tak zwaną publiczną moralność komuniści zakazywali wszelkich form aktywności gejowskiej. To rzeczywiście paradoks, że pod tym względem w wolnej Polsce mamy gorzej niż za PRL-u.

Tjaa, zaś gdy chodzi o sytuację rozkładu społeczeństwa z powodu Żydów, mamy dzisiaj gorzej niż za Generalnej Guberni.

Teraz szanownych czytelników na chwilę przeproszę, pójdę zwymiotować żelka, którego jadłem, czytając ten wywiad i pisząc notkę, bo zrobiło mi się nagle niedobrze, gdy zdałem sobie sprawę, że jedna z dwóch najpopularniejszych radiowych rozgłośni pośrednio propaguje tezę, że akty totalitarnego terroru na własnej ludności były cudowne i świadczyły o zdrowiu moralnym komunistycznego reżymu.

Nawiasem mówiąc: nie o to mi idzie, że dziennikarze RMF przeprowadzają wywiady z antysemitami czy homofobami, tylko, że ich chwalą:

Moim i państwa gościem był Leszek Szymowski, autor książki "Homo terror", którą bardzo gorącą polecam.

Mam pewien pomysł: może pan Zalewski jednak przeprowadzi równie ciekawe wywiady z innymi autorami i wydawcami? Na przykład były takie "fajne" broszurki Najjaśniejsza Rzeczpospolita, atakowane przez terrorystów oskarżajacych ich autorów o antysemityzm. Czekamy.

Chyba nie jest tak, że RMF będzie wybiórczo udostępniał swoje audycje i serwisy wściekłym homofobom, a jednocześnie dyskryminował wściekłych antysemitów. Czemu jedne uprzedzenia są gorsze od innych?

 

 
Oleje i leki

Oleje i leki

Lekarstwo

Lekarstwo