Hipotermia

Hipotermia

Jak donosi NYT, lekarze w USA rozpoczynają testy nowej procedury mającej pomóc w ratowaniu życia pacjentów po poważnych urazach:

Surgeons will drain their blood and replace it with freezing saltwater. Without heartbeat and brain activity, the patients will be clinically dead.

Dobrze zrozumieliście, technika ma polegać na opróżnieniu ciała pacjenta z krwi, którą zastępować będzie bardzo zimna woda z solą. Efektem tego zabiegu ma być znaczne schłodzenie ciała pacjenta, aż do temperatury 10°C (hipotermia), oraz towarzyszące temu spowolnienie metabolizmu. To z kolei może być kluczowe w ratowaniu ofiar silnych uszkodzeń ciała, gdy upływ krwi i/lub zatrzymanie akcji serca sprawia, że do mózgu nie dociera wystarczająca jej ilość, co z kolei prowadzi do niedotlenienia tego narządu.

Gdy tak się dzieje, dochodzi do bardzo szybkiego (już w ciągu pięciu minut) obumarcia neuronów i poważnego oraz trwałego uszkodzenia neurologicznego. Tymczasem w niskiej temperaturze, która z kolei prowadzi do spadku tempa metabolizmu, neurony mogą znacznie dłużej wytrzymać bez dopływu krwi i lepiej znieść niedotlenienie.

Zjawisko to obserwowano wcześniej w warunkach niekontrolowanych, na przykład u ofiar utonięcia w bardzo zimnej wodzie, które były w stanie przeżyć i wyjść bez istotnych uszkodzeń neurologicznych nawet w sytuacjach, gdy przez względnie długi czas akcja serca była u nich zatrzymana.

Pierwsze testy obejmować będą dziesięć osób, u których zastosowana zostanie eksperymentalna procedura, oraz dziesięć kontroli leczonych tradycyjnie. Jeśli badanie się powiedzie, będzie rozszerzane. Do tej pory takie eksperymenty prowadzono na zwierzętach, co pokazało, że zastosowanie indukowanej hipotermii powinno znacząco zwiększyć szanse przeżycia ofiar urazów skutkujących zatrzymaniem akcji serca.

 

 

Druga część tej notki ma z pierwszą tyle wspólnego, że też dotyczy hipotermii, ale nie tej leczniczej, a występującej "naturalnie", która zwykle, jeśli jest zaawansowana i związana ze znaczną utratą ciepła, prowadzi do śmierci.

Procesowi temu towarzyszy wiele osobliwych zjawisk. Jednym z nich jest paradoksalne rozbieranie się. Wiele ofiar hipotermii znajdywanych jest w stanie częściowego lub całkowitego rozebrania, co wskazuje, że doznawszy silnego wychłodzenia, musieli nagle zacząć odczuwać bardzo silne gorąco, które skłoniło ich do próby ochłodzenia się. 

Co było przyczyną tego osobliwego zachowania? Mechanizm związany jest z jedną z reakcji obronnych chroniących przed utratą ciepła. Gdy temperatura spada, mięśnie naczyń krwionośnych zewnętrznych części ciała ulegają skurczom, które prowadzą do swoistego wyciśnięcia krwi z tych rejonów. Zmniejszenie obiegu krwi przy powierzchni ciała ma oczywistą zaletę – zmniejsza tempo ucieczki ciepła z kluczowych dla przeżycia głębokich warstw (krążąca przy skórze krew funkcjonowałaby jak chłodziwo).

Gdy jednak niska temperatura utrzymuje się, zmęczenie mięśni sprawia, że w pewnym momencie ulegają rozkurczeniu. Ciepła krew z wnętrza ciała gwałtownie napływa do już bardzo silnie wychłodzonych części ciała. Odczuwanie ciepła u ludzi ma charakter wyczuwania różnic w temperaturze, tak więc napływ krwi do wyziębionych tkanek daje wrażenie uderzenia gorąca. Inna hipoteza sugeruje, że przyczyna mogą być wywołane samym zimnem zaburzenia funkcjonowania ośrodka regulującego temperaturę.

Ponieważ zjawiska te zachodzą u osób już bardzo silnie wyziębionych, a więc zwykle zdezorientowanych i z zaburzoną świadomością, zaczynają się oni odruchowo rozbierać, co oczywiście tylko przyśpiesza utratę ciepła.

A potem następuje coś, co jest nawet bardziej niezwykłe i przerażające zarazem. Pewne badanie nad ofiarami wyziębienia wykazało, że większość znalezionych ofiar, które zdradzały objawy paradoksalnego rozbierania się, miało jeszcze jedną cechę – ich ciała znajdywane były w pozycjach i miejscach sugerujących, że ostatnie chwile życia spędzali czołgając się w poszukiwaniu jakiejś zamkniętej przestrzeni jako schronienia (szafy, przestrzeni pod łóżkiem, schowku). Czemu?

Przywrócony obieg krwi powoduje oczywiście gwałtowną ucieczkę resztek ciepła. Wkrótce ciało tak wychłodzonej osoby zaczyna umierać. Najszybciej umiera mózg, ale nawet on nie umiera cały jednocześnie. Nasze mózgi zbudowane są hierarchicznie. U podstaw znajduje się coś, co nazywamy pniem mózgu, w którym znajdują się ośrodki kontrolujące najbardziej prymitywne odruchy i zjawiska, takie jak oddychanie i bicie serca. Ta część mózgu jest najstarsza.

Najbardziej zaawansowaną częścią jest kora mózgowa, napęczniała, wysoce uorganizowana tkanka, która odpowiada za nasze myślenie, planowanie oraz budowanie reprezentacji świata, krótko mówiąc, która produkuje to co nazywamy świadomością. Kora mózgowa jest też najbardziej wrażliwa na wszelkie uszkodzenia.

Autorzy obserwacji związanej z próbami ukrycia się ofiar skrajnego wyziębienia podejrzewają, że u umierających z zimna uaktywnił się pradawny odruch obronny, zawiadywany być może przez pień mózgu, który skutkuje bezradną próbą skrycia się przed zagrożeniem i wykorzystuje najprostszą, wspólną wszystkim czworonogom motorykę oraz instynkt wyszukiwania "dziury w ziemi". Nazwali go terminalnym zakopywaniem się. Dziwny, ponury atawizm, który w najbardziej dramatycznych okolicznościach przypomina o naszej ewolucyjnej przeszłości.

Jeśli ta notka cię zmroziła, pomyśl nad polubieniem bloga na Facebooku.

Fotografia tytułowa: LadyDragnoflyCC, zmodyfikowana, użyta i udostępniona na licencji CC BY 2.0.

GMO to GMO, to GMO, to GMO

GMO to GMO, to GMO, to GMO

Zabójcze grzyby i człowiek

Zabójcze grzyby i człowiek