"Zendegi" znaczy życie

"Zendegi" znaczy życie

Pierwszą książką Egana, którą przeczytałem była Diaspora. Spodobała mi się na tyle, że momentalnie trafił do mojego prywatnego top3 autorów SF (obok Lema i Asimova).

Kilka lat minęło, nim sięgnąłem po kolejną pozycję z jego twórczości – Zendegi. Diaspora była książką pod pewnymi względami szaloną. Jak trafnie ujął to jeden z dziesiątków milionów mieszkańców tumblrosfery:

Currently reading a Greg Egan novel. (…)

In this one, so far the major emotional turning point of the book was when a character discovered that if you assume twelve extra dimensions rather than six, then the extra degrees of freedom that provides produce a predicted wormhole topology that perfectly matches experimental prediction.

The other major plot point so far, but one which has had slightly less emotional effect on his characters, was when all organic life on Earth was destroyed.

Diaspora, jakkolwiek efektowną intelektualnie podróżą była, stanowiła opowieść, której charakter, jak mniemam, miałby alienujący wpływ na większość potencjalnych czytelników.

Cóż, Zendegi jest inne. Jest powieścią prostą, wciąż wpisującą się w stylistykę hard science-fiction (niektórzy powiedzieliby nawet diamond hard), ale pełną emocji znacznie bardziej zrozumiałych dla szerszego grona odbiorców.

Jej głównym tematem jest tworzenie cyfrowych świadomości. Samo w sobie jest to dość popularnym motywem sf, ale Egan podaje go w oryginalnej formie. Po pierwsze, podchodzi krytycznie do samego procesu przenoszenia świadomości ze świata realnego do wirtualnego, wskazując, że na początku będzie to proces niedoskonały, który może mieć nieprzewidziane i nieciekawe z etycznego punktu widzenia konsekwencje. Ten aspekt książki nosi w sobie ślady motywów zawartych już we Frankensteinie, tylko niech wam to nie przywodzi na myśl tanich klisz fabularnych i ataku wirtualnych monstrów.

W Zendegi jest jednak skrytych wiele innych smaczków, na przykład osadzenie akcji w Teheranie, dość realistycznie, przynajmniej podług różnych recenzentów i krytyków, odmalowanym. W przeciwieństwie do prawdziwego Iranu, ten doczekuje się wreszcie uwolnienia spod reżymu ajatollahów w drodze dość burzliwej rewolucji.

Najfajniejsze jest jednak szydzenie z kretynizmu Osobliwości, czyli nowoczesnej technoreligii, której czołowym przedstawicielem w realnym świecie jest dziś Ray Kurzweil. Wyznawcy tego poglądu uważają, że w pewnym momencie ludzie stworzą autentyczne AI (sztuczną inteligencję), które, mając większe moce poznawcze od ludzi, rozpocznie samorozwój będący nieustępliwym wspinaniem się po drabinie rozumu, aż do rozwoju inteligencji o de facto boskim z ludzkiego punktu widzenia charakterze.

Jest w tym pewna ironia, bo Egana tworzy obrazy nader bliskie mokrym snom transhumanistów. W Zendegi zwolennicy osobliwości przedstawieni są jednak dość bezlitośnie jako pseudonaukowi idioci (bohaterowie, którzy faktycznie w ogóle tworzą jakiekolwiek AI, używają w tym celu mozolnej metody, którą można by opisać jako uszczegóławianie generycznego modelu ludzkiego konektomu i takie jego modelowanie, by ten wirtualny mózg, w ograniczonym zakresie, zaczął reagować na stymulację analogicznie do rzeczywistego).

Że zawarta w Zendegi opinia o fanach osobliwości jest opinią samego autora świadczą komenty pod tym postem, gdzie Egan niedwuznacznie daje do zrozumienia, że etykietka transhumanisty jest dlań niemal tożsama z etykietką oszołoma. Ja osobiście uznałem ten aspekt Zendegi za bardzo atrakcyjny, gdyż, cóż, zgadzam się z krytyką transhumanistycznych rojeń, taką jak na przykład przeprowadzona przez PZ Myersa.

Gdy już przeczytałem Zendegi do końca, upewniłem się, że miejsce Egana we wspomnianym top3 autorów s-f jest w pełni zasłużone. Stało się dla mnie jasne, że czas wreszcie nadrobić stracony czas i sięgnąć po resztę jego książek. Nie minęło kilka dni, gdy wyruszyłem w imaginacyjną podróż na tropikalną wyspę Teranezję pełną osobliwych mutantów roślin i zwierząt zdających się podważać darwinowski ewolucjonizm. Co, być może, będzie tematem innej notki.

Możecie śledzić mnie na Twitterze, lub polubić blog na Facebooku.

Spojrzenie na GMO z perspektywy biologa

Spojrzenie na GMO z perspektywy biologa

Spojrzenie w przeszłość

Spojrzenie w przeszłość