Nausicaä of the Valley of the Wind

Istnieje kilka bardzo dobrych powodów by obejrzeć Nausicaę, ten swoisty zerowy film Studia Ghibli. Pierwszym są fenomenalne obrazy:

nausicaa1.jpg
Zrzut ekranu 2013-12-21 o 16.06.49.jpg
Zrzut ekranu 2013-12-21 o 16.07.15.jpg

Drugim jest mądre, ekologiczne przesłanie. Podane w zaskakująco surowej, niemoralizującej, bezlitosnej formie. Ziemia oglądana tysiąc lat po atomowej zagładzie jest umierającym (na pierwszy rzut oka) światem, porośniętym toksyczną dżunglą zmutowanych roślin i grzybów, zamieszkanym przez potworne owady, w tym gigantyczne, acz najwyraźniej inteligentne Ohm.

Ludzkość toczy w tym świecie beznadziejną walkę o przetrwanie, którą wyraźnie przegrywa. Serio, ponieważ wciąż w Polsce myśli się kategoriami animacji jako filmów dla dzieci, obejrzenie Nausicai może wywołać lekki szok. Opustoszałe wioski z ludzkimi truchłami porośniętymi niepokojącą pleśnią wyglądają raczej jak coś wylazłego z filmu Ridleya Scotta, niż z typowej opowieści dla młodszej widowni. Z kolei wizje zagłady świata, sprowadzonej nań przez biomechaniczne wyrzutnie atomowego ognia, są jednymi z lepszych w kinie.

Trzecim powodem jest dwuznaczność. To już truizm gdy pisze się o japońskiej animacji w ogóle, a o produkcjach Ghibli w szczególności, ale są to obrazy bardzo dalekie od typowego dla większości amerykańskich czy europejskich produkcji podziału na dobro i zło. W filmie Miyazakiego owa dwuznaczność jest zresztą wprowadzona w bardzo wyrafinowany sposób. Mianowicie toksyczna dżungla i zamieszkujące ją bestie są czymś, co w pierwszym odruchu powinno i pewnie wywołuje odrazę lub niepokój. Ale Miyazaki tak je rysuje, że trudno nie dostrzec ich piękna. To świadczy o klasie animatora. O klasie reżysera świadczy jak ta wizualna strona znajduje później odbicie w fabularnych zwrotach.

Czwartym powodem jest gender. Wiem, to straszne, ale nie da się od tego uciec. Nie w tym kraju. Po prostu, jeśli szukacie jakiegoś filmu by dać go na gwiazdkę dopiero się umysłowo kształtującej młodzieży, Nausicaä nadaje się doskonale jako narzędzie perfidnej genderyzacji i pouczania, że kobiety są biologicznie zdolne do życia poza kuchnią. Nawiasem mówiąc praktycznie każda produkcja Ghibli nadaje się do tego znakomicie.

PS: Zapomniałem o tym wcześniej napisać. Film jest ekranizacją dwóch z siedmiu ksiąg mangi pod tym samym tytułem, rysowanej przez Miyazakiego w latach 1982-1994. Z rzeczy jakie można łatwo znaleźć w internecie wynika, że jest co najmniej równie zajebista:

manga.jpg

Jeśli spodobał ci się ten wpis, powinieneś śledzić jego autora na Twitterze.

Wędrówki z dinozaurami

Wędrówki z dinozaurami

Najbardziej krwawe stulecie

Najbardziej krwawe stulecie